Hej,
jestem Ola

Ola siedzi po turecku na macie i się uśmiecha
Ola w pozycji gołębia w lesie

Zaczęłam praktykować jogę, mając 15 lat.

Jako nastolatka przechodziłam przez trudne doświadczenia, które razem z moimi predyspozycjami przyczyniły się do tego, że rozwinęła się u mnie skłonność do stanów lękowych. Joga była jedną z niewielu rzeczy, które mnie uspokajały. W dorosłości ta skłonność nigdy całkowicie nie zniknęła, mimo wielu lat terapii, studiów z psychologii i ciągłego uczenia się, jak z nią żyć.

W środku bardzo stabilnego okresu przeżyłam jej najsilniejszy epizod. Dokładnie wtedy robiłam swój kurs nauczycielski: 200h Ashtanga Vinyasa Yoga u Aram Jalilvand, mocno osadzony w tradycji i historii jogi. To nie był najwygodniejszy moment na tak wymagającą praktykę. Nauczył mnie jednak bardzo wiele, między innymi dyscypliny i pokory. A co najważniejsze, dopasowywać praktykę do tego, gdzie ktoś akurat jest fizycznie i psychicznie. Nie każda praktyka jest właściwa na dany moment życia.

Po kursie uczyć zaczęłam dzięki cudownym kobietom, które mam szczęście mieć w swoim życiu. Moje przyjaciółki po naszych pierwszych wspólnych praktykach powiedziały mi coś, czego wcale nie musiały mówić: że mój głos koi, że mam do tego dar. Ich wsparcie dało mi odwagę, żeby zacząć uczyć.

Przez te wszystkie lata praktykowałam różnie. Nigdy nie przywiązywałam się do jednego sposobu praktyki. Wybierałam to, czego akurat potrzebowałam. Równolegle ukończyłam psychologię kliniczną. Długo traktowałam to jako dwie osobne rzeczy, ale dziś wiem, że ta wiedza pozwala mi uczyć uważniej.

Pierwszy Solace Retreat zorganizowałam dla szesnastu kobiet, w większości moich przyjaciółek i ich bliskich. Zrobiłam to z wdzięczności za wsparcie, które od nich dostałam, kiedy zaczynałam uczyć i kiedy było ciężko. I dlatego, że wiedziałam, że przy nich nie poczuję presji. To okazało się początkiem czegoś wyjątkowego.

Ola koryguje pozycję uczestniczki na zajęciach

Solace Practice

Jestem nauczycielką jogi RYT 200. Prowadzę praktyki hatha, vinyasa, yin i ashtanga. Z wykształcenia jestem psycholożką, dlatego naturalnie interesuje mnie też to, co dzieje się pomiędzy ciałem, umysłem i emocjami.

Solace powstało właśnie z połączenia tych rzeczy. Z potrzeby stworzenia przestrzeni, w której można trochę zwolnić, wrócić do swojego ciała i pobyć bliżej siebie. I z przekonania, że joga nie musi być czymś, w czym trzeba się odnaleźć. Czasem wystarczy dać sobie możliwość jej spróbowania - w różnych formach, na różnych etapach życia i dokładnie z takim ciałem i głową, jakie mamy dzisiaj.

Aleksandra Kisiel, akredytowana przez Yoga Alliance nauczycielka jogi (200h RYT Ashtanga Vinyasa Yoga w Turiya Yoga School u Aram Jalilvand) oraz magistra psychologii.

Najbliższy wyjazd: 13-15 listopada
Ola w staniu na głowie wśród drzew